Opublikowano:

Co z tymi dżinsowymi kurtkami???

https://zielynska.eu/produkt/recznie-malowanadzinsowa-kurtka-z-satynowymi-rozami-_-czarodziejka-z-ksiezyca-od-zielynska/

 

Zawsze, sama nie wiem czemu, miałam problem z kurtkami wszelkiego typu. Najgorzej było z dżinsówkami. Nie mogłam znaleźć tej idealnej. Z każdą, która wpadała w moje ręce było coś nie tak, a to miała beznadziejny kroj, a to była po prostu za prosta i przez to zwyczajnie nudna. Dlatego też starałam się coś w nich zmienić, żeby były oryginalniejsze, ciekawsze. I tak szły w ruch barwniki do tkanin ( ku rozpaczy mojej mamy, bo po ich użyciu kuchnia zawsze wyglądała jak miejsce mordu popełnionego na tęczy), farbki akrylowe ( dzisiaj mam specjalne do malowania na tkaninie, kiedyś biała to była zwykła akrylówka do ścian itd.). Delikatne hafty, czy naszywane koraliki w pewnym okresie ustąpiły  miejsca ćwiekom. Takie przerabiane kurtki wpadły też  w oko znajomym i zaczęłam je robić także dla nich i tak zaczęła się moja przygoda z rękodziełem popełnianym na dżinsie.

 

https://zielynska.eu/produkt/dzinsowa-kurtka-z-kwiatowym-motywem-od-zielynska/

 

https://zielynska.eu/produkt/dzinsowa-kurtka-z-elementami-dzinsowych-pasow-od-zielynska/

 

Dzisiaj w asortymencie moich produktów,  można znaleźć dla każdego coś ładnego. Już nie ograniczam się do jednej techniki na jednej kurtce. Teraz je  łącze, dzięki temu kurtki są ciekawsze i jeszcze bardziej niepowtarzalne.  Zawsze staram się by nawet oklepane już motywy ująć w jakimś nowym świetle. Poza tym dzisiaj przyświeca takie modyfikacje to nie tylko już chęć wyrażenia siebie, czy moje artystyczne ujecie. Dziś to także działanie, które ma pomóc Ziemi przetrwać jeszcze dłużej, poprzez zmniejszenie ilości śmieci. Bo czym jest przetwarzanie używanej odzieży i pozyskiwanie z niej materiału na nowe ubrania jak nie działaniem ohasztagowanym przez #zerowaste”?! Dlatego tez wspieranie takich działań to pomoc dla nas wszystkich!

 


https://zielynska.eu/produkt/dzinsowa-kurtka-frida-zielynska/

Myślę, że każdy z odwiedzających znajdzie u mnie coś ciekawego co skradnie jego serducho, a jeśli nie… zawsze mogę zrobić zdobienia i przeróbki wg czyjegoś życzenia.

 

XOXO

Zielynska 🙂

Opublikowano:

Skórzane worko- plecaki, czyli jak to wszystko sie zaczęło !

Kilka lat temu, a dokładniej trzy zaczęłam mieć poważne problemy z kręgosłupem. Lekarz zakazał mi dźwigania czegokolwiek, a szczególnie noszenia torebek. Wiadomo torebki nosi się na jednym ramieniu i przez to niestety zaczynają się różnego rodzaju bóle.

Początkowo ratowałam się noszeniem „nerek”. Uszyłam sobie pare prostych, klasycznych modeli, które ozdobiłam jedynie płaskimi ćwiekami. Saszetki były spoko, ale niestety raz, że nie pomieściły za wiele rzeczy i nie za bardzo sprawdzały kiedy weszły w gre cieplejsze kurtki.

Najlepszym rozwiązaniem wydawały sie plecaki, ale mie wyobrażałam sobie noszenia czegoś na kształt tego szkolnego. I wtedy u jednego z celebrytów zobaczyłam worko- plecak. Nie chciałam materiałowego, skórzany wydał mi się lepszym pomysłem. Wyglądał ciekawie, był znacznie trwalszy i odporniejszy na zabrudzenia (niestety należy do tych ludzi, którzy rzucają torba na podłogę itp),a i nosił się bardzo dobrze. Początkowo uszyłam sobie czarny na próbe ze starej kurtki, którą wyłowiłam na ciucholandzie. Worek, który miał być na chwile służył mi nieprzerwanie przez trzy lata.  I później znajomi chcieli coś podobnego i tak właśnie to wszystko ruszyło. Do tej pory uszyłam prawie 100 modeli, które już nie sa tak proste jak na początku i chyba dzięki temu mają coraz szersze grono nabywców 🙂 A za to dziękuję szczególnie wszystkim kupującym.

A poniżej kilka wzorów worków, tych do kupienia na stronie i tych, które dawno już mają swoich właścicieli:)

 

Więcej zdjęć !

 

DO KUPIENIA

 

Pozdrawiam , Zielynska.

Opublikowano:

Kwiatowe łapacze snów, czyli ręcznie robione kompozycje na ściane od Zielynska.

 

Wg Wikipedii: „Łapacz snów (ang. dreamcatcher lub dream catcher) – niegdyś amulet niektórych plemion Indian z Ameryki Północnej, obecnie także popularna nie tylko w Ameryce ozdoba o charakterze etnicznym. (…) Według wierzeń niektórych plemion Indian Ameryki Płn. (m.in. Kri, Odżibwejowie) sny nawiedzające śpiących w domu musiały przejść przez amulet. Gęsta sieć miała przepuszczać jedynie dobre sny, a zatrzymywać nocne koszmary, które ginęły wraz z pierwszymi promieniami słońca. Taki sen miał łapać się w sieć i spływać po piórach.

Współcześnie łapacz snów jest popularną pamiątką często kupowaną przez turystów w sklepach i na straganach z indiańskimi pamiątkami (choć wiele tanich imitacji łapaczy produkowanych jest obecnie w krajach Dalekiego Wschodu). W związku z modą na New Age w Ameryce Północnej (a czasem i na innych kontynentach) rodzice wieszają łapacze snów jako mające przynosić szczęście amulety np. w pokojach dziecięcych lub na lusterkach wstecznych w samochodach.”

Wiele elementów zapożyczyłam z pierwotnego założenia łapacza, ale ogólnie ten tradycyjny był dla mnie jedynie inspiracją. Zamiast piór są tasiemki, zamiast kamieni kwiaty, a sieć przechwytującą koszmary tkam z parcianego sznurka. Mój łapacza ma być „amuletem optymizmu”, który wniesie troche ciepła i koloru do naszego mieszkania, otoczenia.

 

Złożony z kwiatów w dwóch odcieniach, będzie idealny zarówno do wnętrza o kolorystyce ciepłej jak i zimnej. Jedno jest pewne, przyciąga do siebie nie tylko pozytywne chwile, ale także wzrok pełen zachwytu naszych gości:)

 

 

Niebawem pojawi się tez nie co mroczniejsza wersja łapacza, a tymczasem zapraszam do mojego sklepu, gdzie można kupić to rękodzieło, które osobiście robię od podstaw (nawet goździki są przerabiane przeze mnie :)). Obie wersje łapacza znajdziesz tu

fot by Kamila Mazurkiewicz- Osiak

tekst: Zielynska

Opublikowano:

zielynska.eu

Witam Was na stronie  zielynska.eu , gdzie pokaże „tajniki” mojej pracy. Tu poznacie sposoby na odnowienie starej garderoby i dowiecie się jak zrobić coś z niczego. Poza tym pokaże jak uszyć proste rzeczy w sposób przystępny dla każdego.

A poza tym spędzicie ze mną od czasu do czasu, dzień  w schronisku dla bezdomnych zwierząt w moim mieście, gdzie jestem wolontariuszką. Zapoznam Was z przebywającymi tam psiakami i kociakami, może ktoś zakocha się w jednym z nich.

Za to w okresie letnim zobrazuje moim drogim czytelnikom jak wygląda „los” rękodzielnika, który sam sprzedaje swoje produkty:).

Myślę, że u mnie każdy znajdzie dla siebie coś ciekawego, bo wyżej wymieniłam tylko tak z grubsza ogólna tematykę wpisów. Zapraszam do śledzenia wpisów 🙂